sobota, 25 kwietnia 2009
Zagrożenia biegania
- Dzień dobry - wyrzuciłem z siebie lekko sapiąc na 4 kilometrze, w Okopach.
- Dzień dobry - odpowiedziała gospodyni, około 50-ki, która malowała metalowe ogrodzenie wokół własnej zapewne posesji.
- Trzeba wziąć jakąś dziewczynę do biegania - dorzuciła zaraz.
Chyba nie było w tym stwierdzeniu ironii, może odrobina troski. Bo czy to normalne dla tradycyjnego światopoglądu, że mężczyzna po 30-ce przebiega od czasu do czasu przez wieś? Przychodzi zaraz na myśl porównanie do innej sytuacji. Jest prawdopodobne, że taką samą wypowiedź można by było wypowiedzieć gdybym zamiast biegania samotnie orał ziemię.
Uczennice też sygnalizowały mi, że bieganie jest krytykowane w ich rodzinnych wsiach.
- Dziękuję za radę - odpowiedziałem oglądając się nieco zaskoczony. - Zobaczymy - uśmiechnąłem się. Bez wiary.
poniedziałek, 30 marca 2009
Zaleta biegania
Biegłem, ubrany w ortalion sportowy.
- Ile kilometrów pan biega? - zapytał starszy mężczyzna o twarzy głęboko pooranej zmarszczkami. Kilka chwil wcześniej widziałem go wchodzącego w bramę własnej posesji z wnucznką, może prawnuczką.
- Cztery kilometry - podałem z wahaniem, nieco wstydząc się, że tak mało. (Przysłowiowa męska postawa do biegania)
- To mało - bez wahania wypalił staruszek.
Zdenerwowałem się. Biegłem dalej. W końcu wypaliłem:
- Zapraszam do biegania...
Coś mi odpowiedział, lecz nie usłyszałem. Głowę miałem skierowaną przed siebie.
poniedziałek, 2 marca 2009
Human Mac
Jeden z dowodów na to, co różni twórców design'u komputerów Macintosh od zwykłych maszyn. Przereklamowane słowo "przyjazny" i porównanie komputera do człowieka, a przynajmniej do zachowań E.T., (takie porównanie to ten sam schemat tyle, że w filmie) to dobry sposób na sprzedanie produktu. Oczywiście spot reklamowy nie decyduje o wartości przedstawianego sprzętu, choćby najbardziej uczłowieczonego. Design, którym wyróżnia się Apple spośród innych producentów komputerów, opiera się na wspólnych wartościach estetycznych: czystości (biały kolor) - wiążącej się z zaufaniem, przezroczystości - odnoszącej się do solidności i otwartości. Czy choćby dlatego nie warto go mieć, skoro i tak jakiś mieś trzeba? To tak jak z dobieraniem przyjaciół - warto zadbać o ich jakość... No i znów uczłowieczyłem komputer...
niedziela, 4 stycznia 2009
wtorek, 30 grudnia 2008
Bo wizytówki...
W pomieszczeniu informacji turystycznej w Hajnówce. Przy blacie szerokiego biurka stało starsze małżeństwo. Obydwoje około 60-ki, ubrani w zimowe ubrania. Z przodu kobieta: spod czarnej czapki z okrągłym denkiem wystawały farbowane na czarno włosy. Chyba coś kupili. Już zbierali się do odejścia kiedy przeszedłem obok, aby ustawić się za nimi w kolejce po informację. Za biurkiem stała sympatycznie uśmiechająca się młoda dziewczyna. Już ustawili się frontem do drzwi, gdy starszy pan zawadził rękawem o wystające z koszyczka wizytówki. Później rozpoznałem, że były to karty różnych instytucji turystycznych. W efekcie chyba spadło coś z biurka, nie zwróciłem jednak na to uwagi. Mężczyzna pochylił się i podnosił rzeczy przez chwilę. Kiedy to robił przykuł moją uwagę komentarz kobiety. - No tak, zawsze musisz coś zepsuć - wypaliła kobieta. Było to tak stereotypowe stwierdzenie, że uśmiechnąłem się do starszej pani. Mój uśmiech odebrała jak zwycięzca swój wieniec. Byłem wściekły. Nie o to mi chodziło przecież. Uśmiechałem się, bo znalazłem potwierdzenie dla obserwacji Ryszardy Sochy opisanych w artykule “Ostre obcasy” zamieszczonym w bożonarodzeniowej Polityce. Kiedy kobieta zaśmiała się patrząc mi prosto w oczy, mężczyzna zabierał się do wyjścia. Kontem oka widziałem go odwróconego tyłem, nie widziałem twarzy. Nie usłyszałem jego głosu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)