niedziela, 13 maja 2012
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
(Nie)dotykalni
Trudno polubić film, który uwiarygadniają plakaty: 25 000 000 widzów.
Przykład umiarkowanie dobrego kina wakacyjnego.Historia dwóch Francuzów o odmiennych korzeniach społecznych zmagających się z ważnym problemem: jeden ze znalezieniem dla siebie miejsca na ziemi (bo życie na przedmieściach jest wciągającym "bagnem"), drugi z zaakceptowaniem swojego inwalidztwa (bo materialnie niczego mu nie brakuje).
Inaczej mówiąc to historia dwóch współczesnych kopciuszków. Akcja filmu jest zbudowana na zasadzie opowieści o dojrzewaniu. Toczy się jak nieskomplikowany proces psychoterapii, którą obydwaj bohaterowie przechodzą z sukcesem, uwiarygodnionym na końcu słowami: losy postaci oparte na rzeczywistych historiach.
Sukces filmu polega na stworzeniu bohatera, z którym widz mógłby się utożsamić (znam takich jak on, jestem jednym z nich). Amerykańscy krytycy uznali ten film za konserwujący stereotypy i rasistowski, europejscy za skarbnicę francuskiego cynizmu.
Atutem filmu miały być żarty. Powstają one na zasadzie śmiejmy się z tabu tak długo, aż tabu przestanie nim być. Oswójmy je śmiechem, piętrząc sytuacje do momentu, aż nikt nie będzie w stanie zahamować śmiechu. Cyniczne? Świadczy o samopoczuciu autorów i dowodzi jak Europejczycy (nie)radzą sobie z rasizmem - nie umieszczając go tam, gdzie Amerykanie go odnajdują.
niedziela, 11 marca 2012
Pewnego razu w Anatolii
Film w każdym wymiarze wybitny. Jest obrazem dokumentującym wydarzenia, próbą uchwycenia maksimum fenomenów. Kamera obserwuje ludzi, obiekty, przedmioty, dźwięki.Z obserwacji powstaje historia ludzi zaangażowanych w odszukanie miejsca zbrodni i ciała zamordowanego.
W treści odnajdziemy opowieść o wiejskiej wspólnocie. Autor umieścił w nim spotkanie miejskiej policji i prokuratora z przewodniczącym wiejskiej gminy w taki sposób by dać uchwycić spotkanie dwóch zależnych, oddalających się od siebie, choć niezupełnie odrębnych, światów. Łączność między światami widać w zrelacjonowanej przez policjanta scenie, w której morderca (temat wizji lokalnej jest osią opowieści filmu) prosi reprezentanta władzy, aby zaopiekował się jego synem, gdy sam zostanie skazany i uwięziony. Więź staje się niejednoznaczna kiedy rozemocjonowany śledczy bije mordercę w czasie wizji lokalnej, kiedy nazywa go bestią za skrępowanie sznurem ciała zamodowane.
Relacja między śledczym a mordercą staje się opowieścią o moralności. Moralności mordercy, przyznającego się do winy, poddającego się państwowemu wymiarowi sprawiedliwości, wymiarowi sprawiedliwości syna i milczącej kary kochanki, której męża zabił. Moralności śledczego: funkcjonariusza, któremu zależy na szybkim i bezkonfliktowym zakończeniu jasnej w wymowie sprawy karnej; człowieka pełnego współczucia do ciała zamordowanego, które uwalniając od duszy należy traktować z szacunkiem.
Odnajdziemy w filmie rozmowy "o niczym". Śledzimy wyznanie winy prokuratora przed lekarzem: dezawuowanie przyczyn śmierci żony prokuratora jest pokazaniem niedostatków wyobrażeń o winie w świecie tradycyjnym w zetknięciu się z pozytywistycznym światem nauki.
Dwie i pół godziny znakomitego kina.
poniedziałek, 2 stycznia 2012
piątek, 16 grudnia 2011
niedziela, 11 grudnia 2011
poniedziałek, 7 listopada 2011
Habemus papam
Umieranie lub odejście. Tak można jednowyrazowo ująć myśl Nanni Morettiego, autora filmu "Habemus papam". Grany przez Michela Piccoli kardynał i papież dostojnie ulega ciężarowi funkcji. Odważnie stwierdza nie podołam tej roli. I odchodzi. Starość, której figurą są kardynałowie i odejście, obydwie są metaforą umierania władzy papieskiej i likwidacji związanego z nią autorytetu. Nikt nie wyraża żalu z tego powodu ponieważ śmierć jest naturalną koleją rzeczy. Koniec zawsze jest smutny, jeśli nie towarzyszy mu początek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

