wtorek, 11 marca 2008
poniedziałek, 10 marca 2008
A jak się będziemy rozumieć...
Sobota na hajnowskiej targowicy. Do prowadzącej kramik z różnościami kobiety mężczyzna rzuca słowa: - Jak pryjdu to pohoworym. I odchodzi zdecydowanym krokiem.
- Ot bladź i nauczyusia howoryty - ripostuje władczym głosem właścicielka sklepiku.
Akurat przechodziłem obok, gdy padały jej słowa. Skierowałem wzrok na jej twarz uśmiechając się nieco ironicznie, trochę zaskoczony sytuacją. Gdy nasze spojrzenia spotkały się, kobieta parsknęła śmiechem.
czwartek, 6 marca 2008
Legoffiada (5): o status quo władzy we wczesnośredniowiecznej Europie
Oceny własnej kultury i stanu organizacji politycznej - widzianych przez obywatela państwa rzymskiego - mogą zasadnie zostać opatrzone terminami „zmierzch” i „regres”. Bowiem około połowy pierwszego tysiąclecia instytucje życia społecznego i politycznego, ale i codzienna kultura materialna zostają zaburzone przede wszystkim jeśli chodzi o ilość zdarzeń, towarów oraz ich wartość kalkulowaną w oczach obserwatorów i odbiorców. Do opisu zmian zachodzących w społeczeństwie (-ach) śródziemnomorskim (-ich) Le Goff podaje nowy termin, przetłumaczony na język polski jako „przeużytkowanie”. Nowi użytkownicy przestrzeni publicznej tworzą nową kulturę materialną: przestają być widoczne kamień budowlany, znika sztuka szklarska. Z zacięciem Le Goff powtarza mocne retorycznie wyrażenia Augustyna Thierry’ego (z jego Recit des temps merovingiens) – niezbyt pasujące do wprowadzonego wcześniej funkcjonalnego „przeużytkowania” – „regres smaku, obyczajów”, rozjątrzanie namiętności”, „rozpętanie się seksualnych zboczeń”, wreszcie obżarstwo i opilstwo. „Despotyzm miarkowany mordem” – podsumowuje autor cytując Fustela de Coulangesa.
Obcość i surowość kultury nowych społeczeństw mogą budzić sprzeciw, a bezradność wobec zmian, odrazę i apokaliptyczne wizje końca świata. Kultura chrześcijańska budowana w oparciu o eschatologiczną wizje świata współtworzy takie oceny. Ale i nowe plemiona mają poczucie bezradności wobec nieznanej kultury. Nie wiedzą jak korzystać z jej dobrodziejstw, ulegają blichtrowi kultury materialnej, choć wreszcie, po zadomowieniu się, „przeużytkowują” ja na własną modłę.
Zadomowienie się oznacza także wejście w krąg kultury chrześcijańskiej, czyli kontakt ze strukturami organizacji kościelnej, funkcjonującej równolegle, działającej w związku ze strukturami państwowymi, kształcącej im kadry wykształconych urzędników administracji publicznej. Ludzie Kościoła zajmują eksponowaną pozycję społeczną. Organizację kościelną Le Goff zestawia z upadającym świeckim organizmem pogańskiego imperium po to, by wyłonić się z tak pojmowanego procesu (dialektycznej syntezy) nową siłę cywilizacyjną.
Duchownych także opisuje jako obce ciało. Przedstawiciele Kościoła dbają o swój interes finansowy i polityczny, w czym bezpośrednio rywalizują z władzą świecką. Tworzą nowe, obce kulturze tradycyjnej społeczeństw normy (np. opisywan y przez G. Duby'ego kościelny rytuał małżeństwa) i narzucają je, by wprowadzić w życie model społeczeństwa chrześcijańskiego.
Tym samym podział społeczny na świeckich i duchowieństwo można uznać za kolejne dwa przeciwstawne elementy procesu dialektycznego. Luki w listach biskupów wielu miast zachodniej Europy w VII i VIII wieku dowodzą, zdaniem autora, toczącej się przez całe średniowiecze rywalizacji.
poniedziałek, 3 marca 2008
Legoffiada (4): jak zobaczyć inność w zmieniającym się świecie
Świat około połowy pierwszego tysiąclecia zmienia się. Kurczą się rynki zbytu dla towarów rolniczych i rzemieślniczych. W efekcie ludność opuszcza miasta i emigruje na wieś, gdzie łatwiej zaspokoić głód. Ulegają zmianie szlaki komunikacyjne: zmniejsza się znaczenie dróg lądowych na rzecz morskich i rzecznych. Skupiska ludności oddalone od nich wyraźnie tracą na znaczeniu gospodarczym i wyludniają się do nowych centrów. Nie wszystkim jest to obojętne.
Władcy imperium rzymskiego prowadzili politykę społeczną polegającą na przywiązywaniu członków kolejnych pokoleń rodzin do uprawianych zawodów. Syn szewca mógł zostać tylko szewcem, itd. W ten sposób władca mógł regulować potrzeby rynku. U schyłku władzy imperium rzymskiego ucieczki ze swojego stanu stają się jednak częste. A na wsi panuje ruch właściwy międzynarodowemu targowi.
Barbarzyńcy, którzy pojawili się w granicach politycznych Rzymu, też zmieniają swój profil gospodarczy. Stają się rolnikami – „koczowniczymi rolnikami”, a kodeksy praw germańskich dowodzą, że miarą wartości majątku pozostaje bydło. Obserwacja stratyfikacji społecznej społeczeństwa barbarzyńskiego pokazuje upodobnienie się jej do modelu rzymskiego eksponującego dwie kategorie: potentiores i humiliores.
Cecha szczególną sytuacji społecznej wczesnego średniowiecza jest konieczność współżycia ludności rzymskiej i nowych plemion barbarzyńskich.
Większy wpływ na zaobserwowane podobieństwa i różnice w organizacji społeczeństw barbarzyńskiego i rzymskiego można przypisać wpływowi środowiska naturalnego niż uwarunkowaniom kulturowym. Nowe nazwy miejscowe (np. kończące się na -cour) pokazują wzrost znaczenia rolniczych skupisk ludności. W połączeniu z większą ruchliwością społeczeństw barbarzyńskich można wywnioskować, że mamy do czynienia z dominacją osadników pochodzenia nierzymskiego.
Dla opisu współżycia kluczowe znaczenie ma również system prawny nowych społeczeństw. U plemion barbarzyńskich mamy do czynienia zasadą „osobowości praw”, która mówi, że człowiek powinien być sądzony według prawa tego ludu, do którego należy. Kodyfikacja praw barbarzyńskich na wzór rzymski przyczyniła się do osłabienia znaczenia tej zasady. W jej miejsce wchodzi zasada przynależności terytorialnej. Za relikty „osobowości praw” uważane są różne partykularyzmy występujące współcześnie.
poniedziałek, 18 lutego 2008
Odchodzący: już i na chwilę
poniedziałek, 11 lutego 2008
Legoffiada (3): akulturacja nowych ludów

Decydują o kryzysie, a w konsekwencji o upadku świata imperium rzymskiego. Pojawiają się w wyniku gwałtownego ochłodzenia klimatu, które doprowadziło do zmniejszenia powierzchni pastwisk ludów koczowniczych. Jest ich wiele, następują po sobie niczym morskie fale. Są zupełnie obcy, lecz wystarczająco silni, by nie zostać zlekceważonymi przez państwo rzymskie i przekazy źródłowe.
Barbarzyńcy są obcy i w opisach nieraz trudno oddzielić ich cechy od emocjonalnych projekcji. Budzą lęk, a klęski militarne potęgując go stwarzają okazję do obwiniania za niepowodzenia zbyt ustępliwą polityką cesarzy.
Lęk ma coraz bardziej realne odniesienia w politycznych i demograficznych zmianach. W granicach imperium barbarzyńców jest coraz więcej. Pod ich wpływem zmienia się kultura śródziemnomorskiego państwa. Krytyki, w większości skierowane na zewnątrz - podkreślające okrucieństwo i nieucywilizowanie ludów germańskich - z czasem zmieniają swój charakter. Upadek instytucji państwa rzymskiego, kryzys ekonomiczny i bankructwo wielu fortun arystokratycznych opisywane są coraz częściej w nowych kategoriach słownych, a mianowicie w ramach jakie dostarcza religia chrześcijańska w wersji św. Pawła. Inwazja barbarzyńców jest częścią planu boskiego, okrutną, acz zasłużoną karą za niskie morale pogańskiego społeczeństwa rzymskiego. Inaczej mówiąc, wina upadku państwa rzymskiego jest wewnętrzna. Barbarzyńcy są nieświadomi tego co czynią, są inni, a jako można winić za niepowodzenia to co jest inne, pisze Le Goff cytując retoryczne wywody chrześcijańskiego Salwiana z Marsylii.
Świadomość inności kulturowej ludów barbarzyńskich każe autorowi pochylić czoło nad ich odrębnością. Ale czy to nie jest argument wykorzystywany wyłącznie koniunkturalnie, przez chrześcijańskich polemistów przeciwko argumentom silnej jeszcze elity arystokracji pogańskiej?
W doszukiwaniu się wewnętrznych przyczyn upadku państwowości rzymskiej przez Salwiana Le Goff widzi podziw dla skuteczności techniki militarnej najeźdźców i, co ważniejsze chyba, dopatruje się cichego sojuszu niżej uposażonych warstw społeczeństwa rzymskiego z germańskim agresorem. Można zaryzykować twierdzenie, że francuski historyk sugeruje tutaj ponadcywilizacyjną walkę klas.
W podsumowującej frazie pojawia się obrazowa metafora porównująca trwanie państwa do życia ludzkiego. Według wywdu Salwiana państwo rzymskie umiera w akcie samobójczym, lecz nie jest on tożsamy ze śmiercią.
Barbarzyńcy, chłopi i żołnierze tworzą nowe społeczeństwo, komentują swoje obserwacje piszące wówczas elity. Zacytujmy retora Themistiusa, tworzącego pod koniec IV wieku: W tej chwili świeże są jeszcze rany, jakie zadali nam Goci, ale niezadługo będziemy mieli z Gotów towarzyszy biesiad i bitew, piastujących także i funkcje publiczne.
Odpowiedni dla naukowego opisu zachodzących wówczas zmian społecznych jest termin akulturacja. Plemiona germańskie mają własne zwyczaje, ale w kontakcie z cywilizacją rzymską tworzą podobne do rzymskich elity, co skwapliwie zaznaczają w przekazach sprowadzeni z rzymskich dworów dziejopisarze, z natury rzeczy przychylni barbarzyńskim pracodawcom. Przede wszystkim za godny odnotowania fakt akulturacji należy uznać przyjęcie wiary chrześcijańskiej. Wraz z nią przechodzi rytuał nadawania władzy i kwestia pokrewieństwa nowych władców ze spadkobiercami rzymskich cesarzy. Do czasów panowania Karola Wielkiego, żaden z władców nie przyjął symboli władzy cesarskiej.
W perspektywie socjologicznej wzajemne wpływy kultury barbarzyńskiej i cywilizacji są bardziej dramatyczne. Wojnom towarzyszą nieurodzaje, a ich konsekwencją są głód i śmierć. Ludność cywilna cierpi. W przekazach pisanych bezpieczeństwo ludności oceniane jest bardzo nisko. Autorzy tekstów odmalowują wszechobecny chaos. Można założyć, że oprócz odniesień do obserwacji rzeczywistości w opisach widać dowód na to, jaką konsekwencję niesie brak choćby symbolicznej obecności władzy politycznej.
Wojna jako element kształtujący obraz świata staje się w niektórych środowiskach obowiązującym paradygmatem. Żyjący w VII wieku kronikarz frankijski Fredegar wkłada w usta matki króla napomnienia skierowane do syna. Oprócz wojny uznawanej za gwaranta sławy i zmian z odrobiną nostalgii podkreślają one dystans między starym a nowym światem: Jeśli chcesz dokonać wielkich czynów i zdobyć sobie imię, burz wszystko, co inni zbudowali, i wyrzynaj cały lud, który zwyciężysz, bo nie wzniesiesz budowli wspanialszych od tych, które twoi przodkowie wznieśli, i nie ma czynu piękniejszego, mógłbyś wywyższyć twoje imię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)